Artykuly

Artykuły z facebooku Gimnastyka Słowiańskich Kobiet w Polsce.Tradycja białoruska i http://www.gimnastykaslowianska.pl.

12.02.2016
Autor: Oksana Pawlowska.

Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł Anny Wrzesińskiej w grupie Krąg Kobiet.

Wypowiedziała ona dużo poprawnych i szczerych myśli. Całkowicie zgadzam się z tymi cytatami: „Certyfikaty nie są wyznacznikiem bycia żeńczynią, tak jak nie są przeszkodą na drodze do żeńskości. 2) „Oczywiście ważne jest, by instruktorki się wzajemnie wspierały, obserwowały, uczyły i nauczały, ale tylko w jedności (widząc jeden cel - i nie biznesowy), tworząc społeczność, gdzie zajdzie wymiana energii i uzupełnianie wiedzy i doświadczenia, a nie poprzez hierarchię i wymagania. I nawet z tym: 3) „Gimnastyka w postaci, jaką teraz znamy nie jest więc produktem skończonym”.

Anna wypowiedziała się z pogardą o tradycyjnej formie przekazu Słowiańskich Praktyk „od nauczyciela do uczenia”, o mnie – „nauczyciele nauczycieli”. Ona zaocznie przepisała moje autorstwo słowom "jedynie słuszne ścieżki” lub "jednej słusznej "prawdy". Anna stworzyła bajkę o „starym systemie” i „przesyconego nadmierną energią Męską systemem”.

Nie wie ona początków tradycji Gimnastyki Słowiańskiej. Anna wymieszała w jedną garść i człowieka (Adamowicza), kto jako JEDYNY otrzymał tę tradycję od białoruskiej kobiety, i dodała tam Ksenię Silajewą, która była tylko na kilku warsztatach u instruktorki, która z kolei sama była u Adamowicza tylko na 2-3 zajęciach.

Taki sprzeczny artykuł o tradycyjnej gimnastyce, który Anna widzi, jako nowy biznes ze „stworzenia swojej własnej gimnastyki”. Mogę przepuszczać, że Anna w najbliższej przeszłości stworzy nową markę handlową, na przykład „Szczęście być Polską kobietą”. Taka „polska gimnastyka”, której fundamentem będzie „integracja interesujących MNIE i silnych praktyk" (цитата: "интеграции интересных мне и сильных практик") i na „…MOICH odkryciach, najlepszym, co zrozumiałam od serca i podążając ścieżką serca”.

Taka ścieżka niestety prowadzi do utraty tradycji, to ścieżka sprzeczności z tradycją.
Niestety w oczach niektórych, już jestem wilkiem, dręczącym „biedną owieczkę” lub osobą która trzyma się certyfikatów „tylko mojego wzorca”, ale jestem zmuszona w celach naukowych opowiedzieć o niektórych sposobach, jak zrobić z gimnastyki własny biznes, przy tym użyję postów J. Winogradowoj na polskich grupach w Facebooku.

J. Winogradowa wymienia imiona mężczyzn i syberyjskiego kozaka, jako swoich nauczycieli w Kobiecej gimnastyce. Wspomina ona o A. Nikitinoj, co jest bardzo dobrą praktyką, ale jak Nikitina jest związana z tradycją, przekazaną G. Adamowiczowi na Białorusi, natomiast od niego już kobietom-instruktorkom dalej na początku lat 2000ch?
Dzisiaj Winogradowa otwarcie przyznaje się, że jej gimnastyka i Tradycyjna gimnastyka to są „dwie różne gimnastyki” i że „…praktykuję i prowadzę inna gimnastykę…”. W Moskwie na moim warsztacie w styczniu 2016 roku Julia uczy się jednej gimnastyki, a na eksport do Polski sprzedaje „Szczęście Być Kobietą z integracją.”

Zawsze otwarcie mówię, że nie istnieje w przyrodzie „Gimnastyka Słowiańskich Kobiet Oksany Pawłowskiej”. Nie ma takiej gimnastyki i być nie może! Ja przekazuję Białoruska Tradycję, która JEDYNA zachowała tę gimnastykę. Nie ma Gimnastyki Słowiańskich Kobiet ani w Moskiewskiej tradycji, ani w Ukraińskiej, mam nadzieję, że w Polskiej też nie będzie.

Mam szczęście, że mieszkam na Białorusi i że miałam 7-letnie nauczanie u Adamowicza, razem z jego instruktorkami. Właśnie pierwszym kobietom-instruktorkom u Adamowicza zawdzięczam swoje postrzeganie gimnastyki.

Na Ukrainie i w Rosji ćwiczenia z gimnastyki ulegają przeróbce przez właścicieli prywatnych marek handlowych. Dla tych marek handlowych biznes-instruktorzy drukują kartki z ornamentem, które stanowią mocny przykład towarzyszącemu im towarowi. Nie dyskutuję, bardzo dobra biznes-idea, ale te kartki są bezsensowne w tradycyjnej pracy z symbolami.

I krótko o historii z certyfikatami. One nie są potrzebne w tradycyjnej gimnastyce, ale są niezbędne uczestniczkom warsztatów i zajęć w naszych czasach. Widząc certyfikat określonego instruktora, kobieta ma szansę zrozumieć, co reprezentuje sobą ten instruktor, i od kogo dostała wiedzę. Certyfikat – to nowoczesny instrument, który zastąpiły starożytne atrybuty, pokazujące (podstawowy) poziom wiedzy nosicielki Tradycji.
Jeszcze raz przytoczę przykład z Jogi lub chi kung. Jeżeli mówić prościej, to istnieją:
1.Nauczyciele Tradycji w zamkniętych klasztorach, które nie pokazują się publicznie i zabraniają robić to swoim uczniom.
2. Uczniowie uczą „Autora”, któremu dozwalają przekazywać część wiedzy i praktyki zwykłym ludziom.
W Słowiańszczyźnie tak samo są ludzie kategoria nr.1 i nr.2, tylko bez klasztorów. Adamowicz to ten sam „Autor”,
3.Oksana Pawłowska jedna z nielicznych instruktorów z 7-letnim doświadczeniem nauczania i przekazywania Tradycji w niezmienionej formie.
4. Instruktorzy z doświadczeniem – 2-3 warsztatów u Adamowicza i stworzeniem własnej marki handlowej – biznes zaczątkiem gimnastyki.
5. Instruktor, który dostał wiedzę od instruktorów (nr 4) lub z wideo na Youtube.

Czy przy wyborze nauczyciela pomoże „Serce”, jeżeli oprócz kategorii nr 3, nr 4, nr 5, pojawiają się też hybrydy w formie „Szczęście być kobietą”?

Gimnastyka - to tradycja i system ćwiczeń i wiedzy, który przetrwał. Zmieniać go nie jest dozwolone ani autorowi, który pierwszy ją odkrył ani instruktorom.
«Gimnastyka w postaci, jaką teraz znamy nie jest więc produktem skończonym». Oto moim zdanie, na czym polega ta nie skończoność produktu:
1. „Autorstwo” instruktora w gimnastyce polega tylko na przekazaniu do inni instruktorzyswojego doświadczenia używania ćwiczeń dla rozwiązania problemów konkretnych kobiet.
2. Moja rada instruktorom w Polsce: nie zatrzymujcie się, szukajcie innych doświadczonych instruktorów, żeby się uczyć tradycyjnej Gimnastyce Słowiańskich Kobiet (pisze się z dużej litery i bez jakichkolwiek nazwisk).

14.01.2019
Autor: Monika Wałaszewska.

Gimnastyka Słowiańska w fitnessie


Gimnastyka Słowiańska zaistniała w Polsce w 2015 roku. Od samego początku przylgnął do niej obrazek przedstawiający długowłose kobiety w wiankach i powłóczystych spódnicach – uroczy bez wątpienia. Jestem instruktorką Gimnastyki Słowiańskiej i wiem jak bardzo może to być mylące…bo co mogą myśleć kobiety, które biegają, chodzą na siłownię, innymi słowy lubią się porządnie zmęczyć na treningu, bo tylko wtedy czują, że żyją ? Taką dziewczyną jest Martyna Matkowska instruktorka w Fitness Club: Połczyn Zdrój. Martyna oprócz tego, że sama intensywnie trenuje na siłowni, to jeszcze bierze udział w morderczych ekstremalnych biegach z przeszkodami. Wianki kogoś takiego nie mogły wystraszyć i Martyna włączyła do swoich treningów ćwiczenia Gimnastyki Słowiańskiej, prowadzone przez Monikę Wałaszewską. Jakie są jej odczucia ? Przeczytajcie… pewnie niektórzy będą zaskoczeni.
 

Gimnastyka słowiańska idealnie sprawdza się jako uzupełnienie treningu siłowego. Pozwala rozwinąć takie komponenty sprawności, jak równowaga i koordynacja ruchowa, kontrola postawy ciała, wytrzymałość mięśni i gibkość.
Regularne wykonywanie ćwiczeń z gimnastyki słowiańskiej wzmacnia mięśnie przykręgosłupowe, w szczególności mięśnie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, co realnie przekłada się na wykonywanie ćwiczeń siłowych i tych izolujących daną partię i tych wielostawowych, takich jak martwe ciągi czy przysiady. Rozwijając je i wzmacniając zapobiega również dysproporcji siły mięśni brzucha w stosunku do mięśni pleców, co pozwala zapobiegać dolegliwościom bólowym.
Silny „środek” ma bardzo duże znaczenie przy treningu wzmacniającym inne partie ciała, a wzmocnienie posturalnych mięśni głębokich pomaga przy zachowaniu odpowiedniej postawy w trakcie wykonywania ćwiczeń, co wpływa na poprawną ich technikę, zapobiegając kontuzjom. Pozycje gimnastyki słowiańskiej rozwijają mięśnie core, co stabilizuje sylwetkę, przeciwdziałając schorzeniom związanym z powszechnym obecnie siedzącym trybem życia. Silnie oddziałują również na mięśnie obręczy miedniczej niwelując powstałe w stawach biodrowych napięcia i związany z nimi dyskomfort.
Ponadto sesje gimnastyki sprawdzą się jako rozciąganie. Rozluźniają i niwelują napięcia mięśni powstałe na skutek wielokrotnego powtarzania określonych ruchów z obciążeniem. Szczególnie silnie odczuwalne jest ulga w odcinku lędźwiowym, a pozycja tzw. pączka doskonale rozciąga mięśnie w obrębie barków.
Gimnastyka słowiańska pomaga również uzyskać tzw. czucie mięśniowe, co jest niezwykle trudne, zwłaszcza w przypadku osób początkujących w sportach siłowych.

MOJE ODCZUCIA
Przez ostatnie miesiące miałam okazję spróbować gimnastyki słowiańskiej. I teraz z cała pewnością, mogę stwierdzić, że to naprawdę działa.
Po setkach kilogramów przerzuconych na siłowni, dziesiątkach przebiegniętych kilometrów i, niestety, zaniedbanym rozciąganiu, pojawił się ból pleców, dyskomfort w obrębie bioder i barków, przykurcze mięśni, a przez to zła postawa, którą łatwiej było utrzymywać na co dzień nie powodując dyskomfortu.

To co mogłam zauważyć najszybciej to przede wszystkim brak bólu. Już po paru treningach, problematyczny dla mnie i często bolesny, odcinek kręgosłupa na połączeniu odcinka lędźwiowego z piersiowym przestał sprawiać problemy. Systematycznie też znikały napięcia w części lędźwiowej. I nagroda, której się nie spodziewałam: zazwyczaj bieg powyżej 10 km kończył silnym bólem krzyża, potęgowanym z każdym krokiem wbitym w asfalt, a tu nagle nic. Z tym tez poradziła sobie gimnastyka poprzez wpływ na miednice, jej otwarcie, wzmocnienie mięśni, a także poprawne ustawienie bioder. Nagle okazało się, też że kilogramy podnoszone w martwym ciągu, przysiadzie, czy wykrokach można dodawać i podchodzić do nich z zachowaniem odpowiedniej postawy, bez wykręcania pleców i wyczerpywania ostatków sił na próby ich prostowania. Nawet izolowane ćwiczenia na barki i ręce łatwiej trenować, gdy pozycja ciała jest odpowiednia, mięśnie głębokie spięte i pozwalające generować większa siłę. Zaczynając gimnastykę, zakładałam, że załatwi sprawę, tego co na co dzień często zaniedbywałam – rozciąganie. I tu jej zdecydowany plus- plecy się wyciągają, szyja od razu jakby dłuższa, a nagromadzone napięcia barków i pleców uciekają, gdy utrzymujesz pączka lub „odpoczywasz” w pozycjach świata dolnego.

A co do samej gimnastyki: coś co wygląda niepozornie, jest sporym wyzwaniem. Można odczuć pracę każdego jednego mięśnia, porządnie je zmęczyć, pracując nad równowagą, sprawnością, gibkością i koordynacją. Można poczuć prawdziwe napięcie, towarzyszące wzmacnianiu mięśni, jednocześnie wyciszając się, odpoczywając, rozluźniając i wczuwając się we własne ciało, ucząc się go na nowo.

05.02.2019
Autor

Dołącz do programu badającego wpływ Gimnastyki Słowiańskiej na zdrowie! 

Poznanianki! 
Program badawczy dotyczący wpływu gimnastyki słowiańskiej na zdrowie! Przeprowadzany przez Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Zostaniesz gruntownie przebadana przed rozpoczęciem praktyki i po ukończeniu programu w czerwcu I wtedy dowiesz się jak gimnastyka słowiańska poprawiła Twoje zdrowie. Jedyny taki program w Polsce, niepowtarzalna okazja. Chcesz dołączyć? Szczegóły na załączonym plakacie.





Comments